Forbes.pl, powołując się na dane BIG InfoMonitor oraz BIK poinformował, że suma zadłużenia w branży budowlanej wynosi już 4,57 mld zł, a w ciągu ostatniego pół roku liczba dłużników z tego sektora zwiększyła się o 7,5 tys. Liczba budowalnych dłużników wyniosła na koniec I kwartału 39 tys. 382. Cytowani przez Forbesa eksperci ostrzegają, że powstaje ryzyko kolejnej fali upadłości.

Odsetek firm z kłopotami wśród ogółu przedsiębiorstw budowlanych, wzrósł przez 6 miesięcy z 4,9 proc. do 5,7 proc. Problem niesolidności płatniczej w tym sektorze jest bardziej rozpowszechniony niż np. w handlu czy przemyśle. Firm opóźniających płatności rat kredytów oraz faktur kontrahentów przybyło o ponad 23 proc.

Scenariusz zaczyna przypominać sytuację z lat 2012–2015, kiedy to upadało rocznie ponad 150, a nawet i ponad 200 firm budowlanych i w cztery lata pracę straciło 90 tys. osób. I marnym pocieszeniem jest to, że np. w górnictwie, czy transporcie sytuacja jest jeszcze gorsza.

Jak podaje Forbes.pl budowlani zleceniodawcy doprowadzili do upadłości 10 pracujących na jego rzecz producentów oraz trzy hurtownie materiałów budowlanych. Upadały też same firmy budowlane, w lutym 11, a w I kwartale – 50. Tym samym zbankrutowały o trzy przedsiębiorstwa więcej niż w I kwartale 2017 r. oraz prawie dwa razy tyle, co na początku 2016 r.

Ratunkiem może być współpraca z firmami faktoringowymi, o czym często sami przedsiębiorcy nie mają pojęcia. Faktoring może być nie tylko alternatywą dla kredytu bankowego, ale może być jako narzędzie wykorzystywany równolegle do współpracy z bankiem.

W razie wątpliwości pozostajemy do dyspozycji.

Zespół Idalion Finanse