Porażka nie jest niczym innym, jak życiem w świecie błędnych odpowiedzi. Jej źródłem są źle stawiane pytania, albo ich brak. Zbyt często w naszym życiu pojawiają się odpowiedzi i przekonania, które traktujemy jako własne, a które w rzeczywistości zostały nam narzucone, wpojone, a często wręcz wmuszone w nas.

Na teście jeśli błędne odpowiedzi przeważają nad dobrymi – dostajemy ocenę niedostateczną. W życiu konsekwencje błędnych odpowiedzi są znacząco groźniejsze. Tym niemniej, życie w jakimś stopniu przypomina egzaminem, który możemy na szczęście poprawiać. Rzadko kiedy jest tak, że dostajemy jedynkę i nie dostajemy szans na jej zmianę. Jeśli już, to tylko dlatego, że wmawiamy sobie, że świat się skończył, nasze życie nie ma sensu, jesteśmy do bani.

Najwięcej porażek popełniamy jako dzieci. Szczególnie wtedy, gdy uczymy się chodzić i mówić.

Wykonanie pierwszych kilku kroków okupione jest setkami potknięć i upadków. Podobnie, gdy zaczynamy mówić.

Maluch z trudem wypowiada dwie pierwsze sylaby, ale dla rodziców brzmią one, jak przemówienie z okazji dostania Nagrody Nobla. Nie ważne, że nikt poza nimi nie rozumie, co dziecko gaworzy. Potrafią się zachwycić i dać swojemu dziecku poczucie bezpieczeństwa, w którym bez obaw próbuje wydawać nowe dźwięki, budować nowe słowa, aż wreszcie wypowiada całe zdanie.

Zobaczmy jednak, co się stanie, gdy nadgorliwa babcia albo ktoś inny, zaczynają dziecko poprawiać. Niemal na pewno zatnie się, zaczną się problemy.

Poczucie bezpieczeństwa sprawia, że robimy rzeczy szybciej, efektywniej.Dajemy sto procent siebie.

Porażka, czymkolwiek nie jest spowodowana, sprawia, że poczucie bezpieczeństwa znika. Trudno zacząć sobie zadawać pytania, gdy wszystko w nas drży, a głowę tratują czarne myśli.

Porażka jest nalepką, etykietą, która opisuje to co czujemy wewnątrz nas

Ale tak między nami: co czujesz?

Czy na pewno czujesz to, o czym mówisz?

A może boli cię zupełnie coś innego?

Może tak naprawdę, nic cię nie boli, bo wszystko sobie wmówiłeś?

A może, wręcz odwrotnie, pomniejszasz swój ból i jeszcze dziś powinieneś pójść do psychologa lub psychiatry?

A może masz ochotę wykrzyczeć swoją wściekłość, ale rodzice nauczyli cię, że tak nie wypada?

Bez względu jak odpowiesz na pytanie musisz zdawać sobie sprawę, że dopóki nie zapewnisz sobie choć minimum poczucia bezpieczeństwa, twoja odpowiedź będzie prawdopodobnie błędna, gdyż będzie projekcją tego, co czujesz, a nie tego co w rzeczywistości w Tobie siedzi.

Może masz przyjaciela, przyjaciółkę, z którą możesz szczerze porozmawiać?

A może potrzebujesz wyłączyć telefon i pojechać na kilka dni do klasztoru, aby się pomodlić i w ciszy poszukać odpowiedzi?

Możliwości jest wiele, ważne, abyś na to pierwsze pytania: „co tak naprawdę cię boli?” i „dlaczego to co cię spotkało traktujesz, jako porażkę?” odpowiedział możliwie szczerze i z poczuciem wewnętrznego BEZPIECZEŃSTWA.

Wtedy możesz zacząć zadawać kolejne pytania.

Próbować na nie odpowiadać.

Przewracać się i gaworzyć wiedząc, że za chwilę wykonasz swoje pierwsze samodzielne kroki i wypowiesz swoje pierwsze, samodzielne zdanie.

Twoje. Tylko twoje.